15.07.2011

O stworzeniu świata

- Adam Ligęza - Michał Wilk - 
- Barwy Biblii (cz.1) -

Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię.
Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami. Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość. Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą.
I tak upłynął wieczór i poranek — dzień pierwszy.

A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich!» Uczyniwszy to sklepienie, Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem; a gdy tak się stało, Bóg nazwał to sklepienie niebem.
I tak upłynął wieczór i poranek — dzień drugi.

A potem Bóg rzekł: «Niechaj zbiorą się wody spod nieba w jedno miejsce i niech się ukaże powierzchnia sucha!» A gdy tak się stało, Bóg nazwał tę suchą powierzchnię ziemią, a zbiorowisko wód nazwał morzem. Bóg widząc, że były dobre, rzekł: «Niechaj ziemia wyda rośliny zielone: trawy dające nasiona, drzewa owocowe rodzące na ziemi według swego gatunku owoce, w których są nasiona». I stało się tak. Ziemia wydała rośliny zielone: trawę dającą nasienie według swego gatunku i drzewa rodzące owoce, w których było nasienie według ich gatunków. A Bóg widział, że były dobre.
I tak upłynął wieczór i poranek — dzień trzeci.

A potem Bóg rzekł: «Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata; aby były ciałami jaśniejącymi na sklepieniu nieba i aby świeciły nad ziemią». I stało się tak. Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: większe, aby rządziło dniem, i mniejsze, aby rządziło nocą, oraz gwiazdy. I umieścił je Bóg na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią; aby rządziły dniem i nocą i oddzielały światłość od ciemności. A widział Bóg, że były dobre.
I tak upłynął wieczór i poranek — dzień czwarty.


Potem Bóg rzekł: «Niechaj się zaroją wody od roju istot żywych, a ptactwo niechaj lata nad ziemią, pod sklepieniem nieba!» Tak stworzył Bóg wielkie potwory morskie i wszelkiego rodzaju pływające istoty żywe, którymi zaroiły się wody, oraz wszelkie ptactwo skrzydlate różnego rodzaju. Bóg widząc, że były dobre, pobłogosławił je tymi słowami: «Bądźcie płodne i mnóżcie się, abyście zapełniały wody morskie, a ptactwo niechaj się rozmnaża na ziemi».
I tak upłynął wieczór i poranek — dzień piąty.

Potem Bóg rzekł: «Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: bydło, zwierzęta pełzające i dzikie zwierzęta według ich rodzajów!» I stało się tak. Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i wszelkich zwierząt pełzających po ziemi. I widział Bóg, że były dobre. A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!» Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi». I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona». I stało się tak. A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.
I tak upłynął wieczór i poranek — dzień szósty.

W ten sposób zostały ukończone niebo i ziemia oraz wszystkie jej zastępy stworzeń. A gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął. Wtedy Bóg pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym; w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał stwarzając.
Oto są dzieje początków po stworzeniu nieba i ziemi  
(Rdz 1,1-2,4a).






Na początku...

Adam Ligęza: Gdy bierzemy Biblię do ręki, widzimy opowieść o stworzeniu zapisaną w sposób ciągły, bez podziału na akapity. Tymczasem powyższy zapis przypomina pieśń złożoną z kilku zwrotek, pomiędzy którymi powtarza się refren...

Michał Wilk: Zacznijmy jednak od tytułu tejże pieśni, czyli od pierwszego wersetu: Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię (hebr. berēšît bārā' 'elōhîm 'ēt haššāmayim we'ēt hā'āres; Rdz 1,1). Pierwsze zdanie Biblii można przetłumaczyć na wiele sposobów. Wariant pierwszy — jako tytuł całej perykopy, czyli zdanie oddzielone od reszty tekstu. Wariant drugi — jako zdanie informujące: Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Koniec, kropka. I wreszcie trzecia możliwość — jako zdanie podrzędne, pełniące funkcję podobną do okolicznika czasu: Kiedy na początku Bóg stwarzał niebo i ziemię, wówczas... My jesteśmy przyzwyczajeni do drugiej propozycji, bo takie tłumaczenie słyszymy choćby w czasie liturgii. Ale — rzecz ciekawa — Żydzi zazwyczaj wybierają trzeci wariant.

W Biblii czasownik „stwarzać" może odnosić się tylko do Boga, prawda?

Tak. Co prawda, później dowiemy się, że Bóg swoją władzą dzieli się z człowiekiem, czyniąc go odpowiedzialnym za świat, lecz człowiek może co najwyżej twórczo przekształcać rzeczywistość, nie może stwarzać. W Biblii czasownik bārā za podmiot ma tylko Boga, a to oznacza, że wszystko, co istnieje, zostało stworzone przez Boga. I takie jest zasadnicze znaczenie tytułu pieśni.

„Bóg stworzył niebo i ziemię". To znaczy, że stworzył wszystko?

Tak. Jedną z figur poetyckich stosowanych w semickiej poezji jest tzw. merizm. Należy on do grupy metafor przestrzennych i czasowych — aby określić i wypowiedzieć jakąś rzeczywistość, poeta wymienia dwa skrajne punkty tejże rzeczywistości. Weźmy jakiś przykład... Kiedy Izraelita chce poetycko wyrazić całe ludzkie życie, powie: narodzić się i umrzeć, czyli wskaże na początek i na koniec życia. Gdy poeta będzie miał na myśli wszystkich ludzi, powie: mężczyźni i kobiety (por. Wj 35,29) albo: starcy i młodzieńcy (por. Jl 3,1). Punkty skrajne w poezji oznaczają całość zbioru — ta zasada stanowi istotę merizmu. W pierwszym zdaniu Biblii czytamy, że Bóg stworzył niebo i ziemię. 
Poeta wskazuje to, co na górze, i to, co na dole. A dla nas jest to ważna wskazówka — to zdanie należy czytać jako: na początku Bóg stworzył... wszystko!

Pierwsze zdanie opowieści o stworzeniu świata jest bardzo podobne do ostatniego wersetu: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię" (Rdz 1,1) / „To są dzieje początków po stworzeniu nieba i ziemi" (Rdz 2,4a). Właściwie te wersety są prawie identyczne...

To inny zabieg literacki, polegający na ustaleniu ramy literackiej wyznaczającej początek i koniec tekstu — w literaturze nazywa się to inkluzją. Malarz, gdy namaluje pejzaż, oprawia swe dzieło w zdobione ramy... Muzyk, gdy chce skomponować utwór, najpierw musi sprawdzić możliwości instrumentu — określić najwyższy i najniższy dźwięk skali, jaką dysponuje... Dzięki temu artysta wie, jaki materiał może wykorzystać, z czego może tworzyć dzieło sztuki. Podobnie jest w literaturze — inkluzja określa rozpiętość dzieła literackiego, wyznacza ramy kompozycji literackiej.

Na początku Bóg stworzył... Ale właściwie o jakim początku mówimy? O zaistnieniu czasu? O chwili pojawienia się życia na ziemi? O wielkim Big-Bangu?

W Biblii jest kilka klasycznych tekstów, w których hebrajskie określenie na początku (hebr. berēšît) oznacza początek istnienia wszystkich rzeczy, a nawet moment, który — to zabrzmi paradoksalnie — istniał przed zaistnieniem wszystkiego. Coś takiego właśnie prawdopodobnie miał na myśli autor Psalmu 46: 
Obwieszczam od początku to, co ma przyjść, i naprzód to, co się jeszcze nie stało (Ps 46,10). Jeszcze wyraźniej idea ta widoczna jest w Księdze Przysłów, gdzie Mądrość mówi: Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, jako początek swej mocy, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku, nim ziemia powstała (Prz 8,22-23). I taki sens ma to słowo w naszym tekście: chodzi o początek w sensie absolutnym, o moment powołania do istnienia świata, czyli wszystkiego, co istnieje.

O moment, w którym samo stwierdzenie „na początku" zaczęło mieć sens...

Dodatkowo w języku hebrajskim wyrażenie, o którym mówimy, ma pewną magię — coś, co bardzo trudno wytłumaczyć komuś, kto nie jest przyzwyczajony do myślenia semickiego... Otóż, starożytni Grecy, gdy próbowali odpowiedzieć na pytanie: kto to jest? albo: co to jest?, usiłowali stworzyć definicję. Natomiast Izraelici — wprost przeciwnie — usiłowali opisać człowieka wraz z całym jego kontekstem — nie jako byt oderwany od rzeczywistości, lecz jako osobę umieszczoną w konkretnych realiach, mającą swą konkretną historię, niosącą cały bagaż doświadczeń... Izraelici nie mieli najmniejszych wątpliwości co do tego, że świadomość człowieka wynika z tego, co osoba przeżyła; stąd historia — w Biblii będzie to historia zbawienia — w pewien sposób określa osobę i jej tożsamość. Chcesz wiedzieć, kim jest człowiek? Opowiem ci jego historię! Chcesz wiedzieć, czym jest ludzkość? Opowiem ci jej historię i to od samego początku. I oto mamy cudowny poemat o stworzeniu świata...

Czyli jednak nie powinniśmy przenosić słowa „na początku" na grunt nauki?

Zdecydowanie nie. Biblia nie pretenduje do tworzenia koncepcji naukowych. Nasz poemat nie ma nic wspólnego z naukowym badaniem struktury świata, więc jakiekolwiek próby doszukiwania się w nim kolejnych epok historii świata czy zestawianie poszczególnych wersetów z teorią ewolucji jest po prostu bezsensowne.

Czasem faktycznie można przeczytać takie artykuły...

Wyobraź sobie taką sytuację: ktoś zadaje pytanie, jakiego koloru jest niebo, a ktoś inny odpowiada, mówiąc, że słońce jest gorące. Odpowiedź niby jest prawdziwa, ale nie jest odpowiedzią na zadane pytanie. Takie nieporozumienie ma miejsce wtedy, gdy odpowiedzi dawane przez Biblię chcemy odnieść do pytań stawianych przez naukę. Dziś pochodzenie świata tłumaczą teorie kosmologiczne, a rozwój życia na ziemi — ewolucjonizm. Ale pytania, które stawia kosmologia czy na które odpowiada ewolucjonizm w ogóle nie interesują autora Biblii. On pyta o coś zupełnie innego...

O co?

Naukowcy starają się wytłumaczyć, jak powstał świat, natomiast autor natchniony stawia pytanie, dlaczego rzeczywistość istnieje... Między jak a dlaczego jest znaczna różnica... Jak? jest pytaniem o przyczyny procesów wewnątrz rzeczywistości stworzonej — odsyła do samej rzeczywistości, każe obserwować i opisywać świat. Pytanie dlaczego ujmuje znacznie więcej... Czyim pomysłem jest to, by w ogóle coś istniało? Jeżeli świat istnieje, to po co? Jaki jest cel istnienia rzeczywistości? Pytanie dlaczego oznacza również: jaki w ogóle jest cel naszego życia? Skąd przychodzimy? Dokąd zmierzamy? Jaki jest prawdziwy sens wszystkich rzeczy? By odpowiedzieć na te pytania, nie wystarcza obserwacja świata szkiełkiem naukowca... Kiedyś Tomasz Merton w jednej ze swych książek napisał takie słowa: Ogrzewa nas ogień, ale nie dym ognia. Przewozi nas przez morze okręt, ale nie smuga, którą pozostawia za sobą na wodzie. Podobnie trzeba się doszukiwać tego, czym jesteśmy, w niewidocznych głębinach naszej niewidocznej istoty, a nie tylko w naszych czynach, które są jej zewnętrznym odbiciem. O tym właśnie mówi pierwszy rozdział Księgi Rodzaju. Pierwsze stronnice Biblii odkrywają przed nami tajemnicę istnienia.



Więc, by wrócić jeszcze na chwilę do kwestii literackich, opowieść o stworzeniu świata także ze względu na treść bardziej przypomina poezję niż traktat naukowy...

Zdecydowanie tak. Powiedzieliśmy już o inkluzji i merizmie. Ale zobaczmy, co dzieje się wewnątrz inkluzji. Całą opowieść stanowi sześć krótkich opisów — każdy z nich dotyczy kolejnego dnia. Wszystkie opisy są do siebie bardzo podobne i łączy je ten sam schemat literacki: Bóg powiedział... — i wszystko stało się zgodnie z tym, co Bóg powiedział. I tak sześć razy. Natomiast pomiędzy poszczególnymi opisami stwarzania rzeczy mamy powtarzający się werset: Tak minął kolejny dzień... I widział Bóg, że wszystko, co stworzył, było dobre...

To trochę jak pieśń, w której między kolejnymi zwrotkami powtarza się refren...

Właśnie w tym cała rzecz. To jest pieśń, czyli poezja lub — mówiąc ściśle — proza poetyzująca, a poezji nigdy nie należy interpretować dosłownie. Śpiewu należy słuchać, by dać się porwać pięknu muzyki, a to piękno odkrywa przed nami zupełnie nowe spojrzenie i pozwala zobaczyć świat jako arcydzieło Boga. Spójrz... Pierwsze trzy dni są pieśnią o tym, jak Bóg oddzielał materię i wyznaczał granice, a tym samym porządkował świat i przygotowywał mieszkania. W pierwszym dniu oddzielił jasność od ciemności; w drugim — wody ponad sklepieniem, czyli niebo od wód pod sklepieniem, czyli od mórz; i wreszcie w trzecim dniu Stwórca oddzielił wody na ziemi od lądów. Gdy mieszkania były już ukończone, wówczas przyszedł czas na stworzenie mieszkańców świata... W kolejnych trzech zwrotkach sekwencja zachowuje tę samą kolejność. Najpierw pojawiają się mieszkańcy ciemności i jasności, czyli słońce, księżyc i gwiazdy — tak mija czwarty dzień. W piątym dniu Bóg stwarza mieszkańców nieba i wód, czyli ptaki i ryby. I wreszcie w dniu szóstym pojawiają się mieszkańcy ziemi — zwierzęta i człowiek... W kompozycję poematu wpisany jest potrójny paralelizm — piękna triada o schemacie: 1-4 / 2-5 / 3-6. Zauważ, że gdybyśmy chcieli interpretować poezję jako traktat naukowy, od razu wpadlibyśmy w pułapki paradoksów, jak choćby ta najbardziej znana: w jaki sposób wytłumaczyć istnienie światłości przed pojawieniem się słońca? Tymczasem gdy ktoś śpiewa pieśń, nawet do głowy mu nie przyjdzie, żeby zajmować się tego typu problemami.






Dobrze, ale w czasach biblijnych ludzie mieli jakieś określone poglądy na temat budowy wszechświata? Przecież były jakieś wyobrażenia czy model, według którego tłumaczono sobie budowę ziemi i nieba?

Jasne. Ziemię wyobrażano sobie wówczas jako centrum świata. Góry miały spełniać funkcję kolumn, na których miał się wznosić wysoki firmament, a ten z kolei miał oddzielać wody dolne, czyli morza i oceany, od górnych. Pod ziemią miał rozpościerać się świat zmarłych... Takie wyobrażenie świata było w tamtych czasach typowe dla ludów Bliskiego Wschodu i siłą rzeczy pozostawiło ono w tekście ślady pewnej mentalności — tak w opisie stworzenia świata, jak i w wielu innych passusach Biblii. Lecz jeszcze raz powtarzam: celem pieśni o stworzeniu nie jest przedstawienie naukowego obrazu świata, lecz uświadomienie człowiekowi, że ów świat jest objawieniem Boga. Olivier Clément mawiał, że dla człowieka kosmos staje się obliczem, tzn. że zadaniem człowieka jest twórczo rozszyfrować objawienie zawarte w stworzeniu, czyli sprawić, by ontologiczne uwielbienie Boga wznoszone przez wszystkie rzeczy stało się uwielbieniem wyrażającym świadomość.







Święta żydowskie i stworzenie człowieka

Cała pieśń ukierunkowana jest na szabat... Siódmy dzień — dzień odpoczynku Boga — jest finałem całego przedsięwzięcia, tak jakby autor chciał powiedzieć, że zwyczaj świętowania szabatu jest stary jak świat. Gdy omawialiśmy Księgę Izajasza, tłumaczyłeś, że pieśń o stworzeniu powstała najprawdopodobniej w czasach niewoli babilońskiej, gdy istniało niebezpieczeństwo, że tradycje religijne Izraelitów, w tym także instytucja szabatu, odejdą w niepamięć. By naród wybrany nie zapomniał o swojej tradycji i tożsamości, autorzy natchnieni, pisząc pieśń o stworzeniu, przypomnieli także o szabacie...

I nie tylko o szabacie. Analizując kompozycję pieśni, C. Schedl zauważył też inne ciekawe symboliczne nawiązania do świąt i zwyczajów Izraela. Pierwszy werset księgi — jak już powiedzieliśmy — stanowi wstęp do poematu; ten werset liczy 7 słów, co jest zapowiedzią cyklu tygodniowego, liczącego siedem dni. 
Dalej następuje opis stwarzania świata, czyli wersety od 2 do 28. Ta część tekstu w języku hebrajskim liczy 364 słowa. Tyle dni w dawnej rachubie czasu Izraela liczył również rok jubileuszowy — czas, kiedy niewolnicy odzyskiwali wolność, a dłużnikom darowano spłatę długu. Taki rok wypadał co 49 lat i liczył 52 tygodnie, po 7 dni każdy (por. Jub 6,29-32), co w sumie daje 364 dni. To dlatego w Księdze Henocha czytamy: Rok dopełnia się w 364 dniach (Hen 82,6). I wreszcie trzecia część pieśni o stworzeniu, czyli słowa w których Bóg daje człowiekowi pierwsze polecenia, liczy 98 słów, co odpowiada dwóm jubileuszom 
(98 = 49+49). Jeśli przyjmiemy podział tekstu proponowany przez C. Schedla, wówczas kolejno liczone słowa utworzą sekwencję: 7+364+98, co wydaje się być przemyślaną konstrukcją wyznaczają rytm kolejnych lat i dni... Jeśli poemat faktycznie powstał w czasie niewoli babilońskiej lub tuż po odzyskaniu wolności — wtedy, gdy zaniechano obchodów roku jubileuszowego — być może symbolika liczb obecna w pieśni jest echem kolejnych reform religijnych, których celem było przywrócenie tradycji religijnych Izraela. Może poemat miał być przypomnieniem, iż cykl lat i ich następowanie po sobie pochodzi z ustanowienia Boskiego i że ten porządek należy szanować...

A czy są w pieśni inne ciekawostki związane z symboliką liczb?

Tak. Na przykład taka, że suma liter słów wypowiadanych przez Boga — mówię o tekście hebrajskim — wynosi 620. C. Schedl przypomina, że jest to ulubiona liczba mistyków żydowskich, oznaczająca koronę Boga.

Dlaczego? Skąd takie skojarzenie?

W tradycji żydowskiej poszczególnym literom alfabetu przyporządkowywano cyfry i liczby, a to pozwalało na szeroką interpretację tekstu, przypominającą trochę wykonywanie działań matematycznych. W otrzymanych wynikach dopatrywano się symbolicznych odniesień. Symbol korony jest tu o tyle ciekawy, że także Ojcowie Kościoła często powtarzali, że człowiek jest ukoronowaniem dzieła stworzenia, ale czy myślałeś kiedyś, że całe stworzenie jest koroną samego Boga?

Ale nie sądzisz, że człowiek — stworzony w tym samym dniu, co zwierzęta — został trochę zrównany ze światem zwierzęcym?

Człowiek i zwierzęta zostali stworzeni w tym samym dniu, gdyż są mieszkańcami tej samej ziemi. Inne rozwiązanie burzyłoby strategię literacką zastosowaną w tekście. Natomiast czy to oznacza zrównanie? Arystoteles mówił, że człowiek to rozumne 
zwierzę. Rozumne, owszem... Ale zwierzę! Być może z jednej strony fakt, iż zwierzęta i ludzie zostali stworzeni w tym samym dniu jest dla nas lekcją pokory. Z drugiej strony, zauważ, że w każdej zwrotce pieśni powtarzają się słowa, że to, co Bóg stworzył, było dobre... Hebrajskie słowo tôb oznacza jednocześnie: dobry i piękny. Kolejne zwrotki następują po sobie, a powtarzające się zakończenie zawsze jest takie samo. I nagle ta harmonia powtórzeń zostaje zachwiana. Bóg stwarza człowieka i wtedy...

...wtedy autor natchniony mówi, że tym razem stworzenie jest nie tylko dobre, lecz bardzo dobre.

No właśnie. Tym samym człowiek został wyróżniony. Poezja przemawia do nas swoim własnym językiem — nie definiuje, nie wyjaśnia, ale posługuje się symboliką i strukturą literacką... Jest jeszcze inny istotny szczegół. Biblia mówi, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz (por. Rdz 1,27). Zauważ, że żadne inne stworzenie nie dostąpiło takiego zaszczytu. Stąd Ojcowie Kościoła kochali komentować ten werset, podkreślając niezwykłą godność człowieka. Jednym z piękniejszych komentarzy patrystycznych do Księgi Rodzaju jest niewielkie dziełko św. Ireneusza. Interpretując opisy stworzenia świata, biskup Lyonu pisał, że Bóg kształtował człowieka własnymi rękami. Tymi rękami Ojca Stworzyciela są Syn Boży i Duch Święty.

Człowiek jest rodzajem zmieszania duszy i ciała, a został stworzony na podobieństwo Boga i ukształtowany przez Jego „Ręce", to jest przez Syna i Ducha. (...) Człowieka ukształtował własnymi Rękami, biorąc z ziemi to, co najczystsze i najdelikatniejsze, i mieszając według odpowiedniej miary swoją moc z ziemią. Z jednej strony ukształtowanie to wyposażył w swoje właściwości, tak aby to, co widzialne, miało boską postać, gdyż na obraz Boży został postawiony na ziemi ukształtowany człowiek, a z drugiej strony, aby stał się istotą żyjącą, tchnął w jego oblicze ducha życia, aby w ten sposób tak według tchnienia, jak i według ukształtowania człowiek stał się podobny Bogu 
(św. Ireneusz, Wykład 11).

Widzisz, u samych źródeł swego istnienia, u samego początku człowiek jest paradoksem: w jego istnieniu blask boskości Boga miesza się z ziemią; obraz Boży z tym, co ziemskie.

W wersecie Rdz 1,26 Bóg mówi: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam". A potem autor natchniony stwierdza lakonicznie: „...i stworzył go na swój obraz" (1,27), tymczasem nie wspomina o podobieństwie. Dlaczego?

Ten szczegół starożytni komentatorzy też wychwycili, dzięki czemu w pierwszych wiekach chrześcijaństwa werset doczekał się wielu ciekawych interpretacji w odniesieniu do życia duchowego. Święty Augustyn, wychodząc od wiary w Trójjedynego Boga, próbował odszukać obraz Boga w strukturze psychologicznej człowieka. Według niego, odbiciem Osób Trójcy Świętej są w człowieku: pamięć, rozum i wola. Z kolei dla tradycji greckiej, której bez wątpienia bliska była Księga Mądrości, obrazem Boga jest Jezus Chrystus, a człowiek — dzięki temu, że jest stworzony na obraz Wcielonego Słowa — przewyższa godnością nawet aniołów. Inni komentatorzy tłumaczyli za Orygenesem, że obraz Boga jest nam dany w naszym istnieniu i żaden grzech ani żadna wina nie jest w stanie go zatrzeć. By pozbyć się tego pierwotnego obrazu, musielibyśmy przestać być sobą. Ale nie tak samo ma się rzecz z podobieństwem... Ono nie jest nam dane, lecz musi być wypracowane. By być podobnymi do Boga, sami musimy się zaangażować. Pełniąc wolę Stwórcy, człowiek coraz bardziej staje się do Niego podobny — to jest celem życia duchowego. Ojcowie mówią tu o drugim stworzeniu.

Dlaczego pisząc o początku świata, autor biblijny sięgnął po poezję? Dlaczego wybrał pieśń, a nie np. opowieść?

Przypominają mi się uwagi M. Heideggera na temat poezji. Niemiecki filozof uważał, że poezja jest bardziej pierwotna w stosunku do ludzkiej mowy, gdyż mowa ujmuje to, co już jest — to, co zastane, zaś poezja... poezja jest stanowieniem bycia, warunkiem pojawiania się świata. W tym sensie być może bardziej się nadaje do opisu stworzenia świata. Oczywiście myśl biblijna daleka jest od tego, co miał na myśli Heidegger, ale jego uwagi poniekąd są odpowiedzią na Twoje pytanie. Mowa, czyli zdania, pojęcia, definicje, idee... — wszystko to przypomina stop-klatki, które utrwalają jakiś wycinek świata. A poezja, czyli muzyka słów, ujmuje całość sensu i potrafi wyrazić coś więcej: owo stawanie się rzeczywistości, ów zachwyt wstrzymujący dech w piersiach. Oto stał się świat! Oto wszystko zaczęło istnieć. Kto wie, być może samo stwórcze słowo Boga jest poezją? Być może świat ma poetycką strukturę?

Okazuje się, że pieśń ma wiele płaszczyzn sensu i symboli. Różne aspekty interpretacji stają się bardziej wyraźne, gdy patrzymy na tekst z takiego czy innego punktu widzenia. Ale jak byś ujął w jednym zdaniu główne przesłanie tego poematu?

Na początku, czyli u podstaw istnienia, Bóg ukrył w stworzeniu pewien porządek — zamysł płynący z Bożej mądrości, harmonię istnienia stanowiącą fundament, czyli początek rzeczywistości stworzonej. Żyć mądrze to odkrywać tę harmonię i przestrzegać zasad ukrytych w stworzeniu — uobecniać ją swoim życiem, a nie tworzyć własne reguły gry...




----

Chcesz być z nami w stałym kontakcie? Kliknij TO LUBIĘ na naszej stronie FACEBOOK

0 komentarze: